czwartek, 14 lipca 2011

Szmiry muzyczne

Ludzie poddają się trendom nie od dziś. Nie zwracają uwagi na to, co czytają, słuchają i widzą. Cofając się kilka lat wstecz można zobaczyć jak to wszystko przebiegało…






Disco ponad wszystko


Końcówka lat 80 dwudziestego wieku była dla Polski przełomowa. Zmiany w telewizji, prasie czy reklamie rozwinęły kulturę popularną. Ludzie zaczęli czytać więcej książek, chodzić na koncerty, rozwijać się oraz działać. Jednym z takich działaczy był Sławomir Skręta - to mu zawdzięczamy powstanie Disco Polo. Pan Sławek w 1990 roku założył wytwórnię fonograficzną Blue Star, która miała na celu promowanie gwiazd Disco Polo. Chyba nikt w tamtym czasie nie spodziewał się takiego sukcesu.
            W połowie lat 90 ten rodzaj muzyki opanował całą Polskę. Disco Polo było wszędzie: w telewizji, radiu a nawet gazetach dla nastolatek. Hity „Jesteś szalona”, "Majteczki w kropeczki" śpiewali wszyscy. Największą liczbę odbiorców, muzyka ta miała na prowincji. Panował istny szał, który z przedstawicieli Disco Polo zrobił celebrytów, lecz chyba żaden z nich nie miał z tym problemu.
            Fenomen Disco Polo polegał na prostym, rymowanym tekście i łatwej muzyce. Skoczne melodyjki dziś swe miejsce odnajdują jedynie na weselach i nielicznych już, wiejskich potańcówkach. Cała otoczka wokół Disco Polo była przemyślanym marketingiem. Nie było tam miejsca na sentymenty, przemyślenia. Nie wspominając o jakimś przekazie emocjonalnym w tekstach.           
A dlaczego tak prosta muzyka trafiała do ludzi? Odpowiedź na to pytanie jest banalna. Przeciętnemu Kowalskiemu mieszkającemu na prowincji łatwiej było przyjąć tekst o szalonej dziewczynie a niżeli o tolerancji. Temat ten był mu zdecydowanie bliższy. Muzykę Disco Polo definiuje właśnie taka prostota i banał. Łatwość przekazu, który trafia do masy ludzi.
Z definicji kiczu wiemy, że jest to produkt o niskiej jakości, który spełnia funkcję ozdobną i jest dostępny dla wszystkich. Tymi cechami charakteryzuje się muzyka Disco Polo. „Dziewczyno z klubu disco, chciałbym cię zaczarować, bo chcę mieć ciebie, blisko, bo mi się tak podobasz!” – to jeden z przykładów pospolitych tekstów tej muzyki. Pisanie o dziewczynie z klubu, którą chce się oczarować nie jest niczym wybitnym. Nie wnosi do wiedzy słuchacza nic nowego, nie odwołuje się do emocji. Takie teksty są przesycone frazesami i nie dają drogi interpretacji. Kolejnym przykładem kiczu będzie piosenka Akcentu-Pszczółka Maja. Zespół ten przedstawił słynną Maję w sposób niesmaczny. Tekst bardzo dwuznaczny wprowadził wielu w stan zażenowania. Jednak tą piosenką zespół zyskał wielu fanów. Tu powtarza się schemat z prostotą teksów, lecz do tego zastosowano jeszcze kontrowersję oraz dwuznaczność.

„Wyłącz tę rąbankę!”
           
Pod koniec lat 90 Disco Polo przeżyło załamanie. Na polski rynek muzyczny wkradły się takie gatunki jak hip-hop, dance i techno Skoczne przyśpiewki o miłości, kobietach i imprezie straciły na wartości. Publiczność po kilku latach była znużona jednostajnością, poszukiwała czegoś innego. To „coś” dał jej hip-hop, który zdecydowanie różni się od Disco Polo. Teksty głębsze, poważniejsze, muzyka zupełnie inna. Wszystko podane w dobry sposób, który zadziałał na ludzi.
            Techno trochę trudniej się przyjęło ze względu na swój rytm. Jest to ponad 130 uderzeń na minutę, co nie jest przyjemnym doświadczeniem dla ludzkiego ucha. Jego kolejnym defektem jest to, iż cała koncepcja stworzona została elektronicznie. W zasadzie nie ma tam żadnego tekstu. Jest tylko sucha muzyka, której główną drogą są bity. Ten rodzaj muzyki był czymś nowym na dyskotekach. Dodawał swoistej świeżości znudzonym. Dla jednych jest to przejaw sztuki, dla innych czysty kicz. Jeśli powtórzenie 15 razy pod rząd 3 sekundowego kawałka jest dla kogoś sztuką to, co jest według niego kiczem?
            „Muzyka house charakteryzuje się tanecznym rytmem, śpiewanymi wstawkami i linią melodyczną opartą na brzmieniu klasycznych instrumentów w rodzaju skrzypiec, pianina, fortepianu a także gitary”, czyli inaczej rozbudowana forma techno. Pojawia się ona przeważnie w klubach miejskich. House jest opcją dla bardziej wyrafinowanych koneserów tego gatunku jednak nie wnosi to zbyt wiele. Podobnie jak techno, house nie posiada wyższych odczuć, emocji. Braki tekstowe, schematyczne bity.
            Twórcą muzyki elektronicznej może zostać każdy, kto posiada komputer, kilka dobrych programów, czas i jakiś pomysł. Inspiracjami do tworzenia mogą być stare przeboje. W stacjach muzycznych bardzo często widać taki przekaz. Jeden dobry przebój z lat 80, kilka godzin spędzonych na przeróbce i mamy kolejny hit. Na ludzi to działa, gdyż taka piosenka oddziałuje na nich. Z jednej strony to coś nowego, a każdy człowiek pożąda nowości. Z drugiej jest to coś, co znają, lubią, dobrze im się kojarzy i przypomina stare czasy. Jest to zagranie na podświadomość słuchacza. Ten tani chwyt wypromował już niejedną przeróbkę.
W pewnym stopniu jest to oszustwo, na które się godzimy. Autor nowej odsłony starego przeboju zarabia pieniądze przy minimum wysiłku. Nie tworzy nowej muzyki, nie pisze tekstu, nie przekazuje żadnych emocji a korzyści ma. Kicz w czystej postaci, który dodatkowo jest owiany kłamstwem. Przykre może być to, iż istnieje zapotrzebowanie na takie rzeczy. Ludzie przyjmują bez zastanowienia to, co im się daje nie zwracając uwagi czy to szmira czy arcydzieło.

Szczyt zagranicznej jednostki

Po erze Disco Polo, Techno swoje bum przeżywały osobne jednostki. Jedną z nich jest Britney Spears i jej hit "...Baby One More Time". Piosenka opowiada o miłości oraz samotności, która ponoć zabija. Wielu polskim nastolatkom imponowała Britney. W swoich teledyskach pokazywała to, czego młodzi u nas nie mieli np. w „Oops I Did It Again” wystąpiła w lateksie, przesadnym makijażu w ogóle niewspółgrającym ze strojem. W swoich piosenkach głównie śpiewa o miłości, co dla nastolatków było lekiem na zranione serca. Kicz w twórczości Britney to praktycznie wszystko: słabe teksty o miłości, brak większego talentu wokalnego, wyzywające teledyski, lateksowe stroje, mało efektowne układy taneczne.
Zupełnie inną drogą poszła Avril Lavigne. Jej sposobem na sukces okazało się pop-punkowe granie. W teledysku „Complicated” zaprezentowała się z gitarą, deskorolką, w lekko rockowym klimacie. Była to dobra alternatywa do lateksowej Britney. Avril Lavigne przebiła się przez to, że zaprezentowała coś zupełnie innego. Nastolatka, która łączy ze sobą kobiecość z męskością okazała się strzałem w dziesiątkę. Jej teksty były zdecydowanie głębsze, lecz pozostawiały i tak wiele do życzenia. Tę lukę zapełniała muzyką, która na tle reszty wypadała dobrze. Oblicze Avril na przełomie dziesięciu lat jej działalności lekko się zmienił. W 2007 roku zaprezentowała singiel „Girlfriend”. Odstąpiła w nim znacznie od rockowego brzmienia, co było dużym błędem. Tekst piosenki przypominał tematem to, co prezentowało Disco Polo a teledysk był szczytem kiczu. Poprzez tą zmianę Avril straciła wiele w oczach fanów.

           


(Nie)banalna Polska

W czasie, gdy świat podbijały Avril i Britney na polski rynek muzyczny przebił się zespół Łzy. Ich pierwsza płyta nie przyniosła większego sukcesu. Dopiero druga pt.: „W związku z samotnością” pozwoliła na wybicie się. Hity takie jak "Narcyz się nazywam” oraz „Agnieszka już dawno…” śpiewała cała Polska. Do dziś wielu nie rozumie fenomenu ich twórczości. Nie wybitna muzyka, kiczowe teksty, słabe teledyski. Można by porównać to do fenomenu Disco Polo. Proste melodyjki z łatwymi tekstami trafiają bardziej do ludzi.
Zupełnie inaczej sławę zyskał zespół Ich troję. Piosenka pt.: ”Powiedz” była początkiem ich drogi medialnej. Sam hit jest bardzo złożony. Ma ogromną głębie, której chyba nikt poza autorem nie rozumie. To był sposób na sukces Ich troje. Kolejnym kiczem Ich troje są teledyski i koncerty oraz to, w jaki sposób się sprzedali. Życie prywatne Michała Wiśniewskiego stało się życiem publicznym. Do dziś pamiętamy jak pozwolił wejść do swego domu z kamerą. Był to cyrk niczym Big Brother. Takie chwyty były próbami utrzymania się na szczytach sławy. Niestety tą sławę utrzymuje do dziś.


Kinder Music

            W przeciągu kilku ostatnich lat karierę muzyczną robi coraz więcej dzieci. Przykładem może być: Miley Cyrus, Justin Bieber, Demi Lovato, Jonas Brothers oraz Willow Smith. Wszystkich razem łączy to, iż są jedną wielką szmirą. Najbardziej kontrowersyjny w tym wszystkim jest wiek niektórych z nich. Justin Bieber ma dopiero 17 lat a Willow Smith zaledwie 11. Tak młodzi ludzie nie mają pojęcia, co to prawdziwa muzyka. Zamiast rzucać się w wir kariery powinni kształcić się muzycznie, eksperymentować w garażu i gdy będą pewni, czego chcą, pokazać się światu. Teksty są żałosne, banalne i puste, muzyka jednolita a teledyski dziecinne.
Są młodzi i już świat o nich wie. Nie mają zwykłego dzieciństwa. Nie rozwijają się normalnie gdyż już mają swoich fanów, fanki. Tworzą swoje filmy o tym jak doszli do sławy. Spełniają wszystkie swoje zachcianki, przez co nie uczą się pokory. Mają świadomość tego, iż rodzice nie mogą nic im zrobić gdyż mają za sobą dosłownie cały świat. Ich zdjęcia znajdują się na portalach plotkarskich. Upubliczniają swoje życie by utrzymać się na topie. Wszystkie te prawa i obowiązki młodych celebrytów psują ich.
Polska też miała kilku takich przedstawicieli. W 2005 roku powstał zespół Blog 27. 13-letania wówczas Tola i Ala zapragnęły śpiewać. Ich marzenia się spełniły. Zrobiły karierę i wyruszyły na podbój świata. Grały jako support przed Tokio Hotel. Niestety pod koniec 2006 roku Ala odeszła gdyż czuła się ograniczona. Przypuszczam, iż inspiracją do powstania Blog 27 była Avril Lavigne. Tola i Ala reprezentowały praktycznie ten sam styl tyle, że w polskich realiach. To był właśnie kicz tego zespołu: kopiowanie. Nie tworzyły nic swojego, nowego. Do tego wszystkiego tak młody wiek i brak doświadczenia. Wybiły się tylko, dlatego, że ojciec Toli to dyrektor artystyczny wytwórni, która wydała ich płytę.





Dziś a wczoraj          
           
Obecnie światowy rynek muzyczny nie jest w najgorszej kondycji jednak to nie to samo, co w latach 80. Wielu młodych ludzi mówi, że chciałoby skosztować życia w tamtych czasach. Wolność, anarchia, rozwój prawdziwego rocka jest czymś, co ich fascynuje i inspiruje. Dziś zamiast prawdziwego rocka mamy kontrowersyjną Lady Gage, mnóstwo popowych „gwiazdek” na jeden sezon, lecz i w tym wszystkim da odnaleźć się coś dobrego.
Ostatnio wielu artystów by się wypromować bierze udział w tworzeniu piosenek do filmów. Czasem wychodzi to z marnym skutkiem. Tworzenie czegoś pod „zamówienie” nie zawsze jest dobre. Zdarza się jednak, że autor piosenki zaskoczy nas pozytywnie. Kolejnym zjawiskiem modny wśród gwiazd jest tworzenie coverów. Nie jedna dobra piosenka została w ten sposób zniszczona. Jej urok został zaprzepaszczony. Czasem artyści bawią się tym sposobem np. zespół Vanilla Sky tworząc cover Rihanny – Umbrella. Dodali tam mocne gitary, dodatkowo męskie głosy. Efekt o wiele ciekawszy niżeli oryginał.
Muzyka na świecie zmienia się z dnia na dzień. Każdego dnia powstają jakieś zespoły (chociażby garażowe), jakieś się rozpadają. Wszyscy artyści wnoszą coś nowego do świata muzyki. Ich problemem jest jednak to, że bardzo często przekraczają granice kiczu. Nie odróżniają szmiry od sztuki. Niestety ich błędy często słychać w radiu. Skutkiem tego jest to, że człowiek przyjmuje taką muzykę. Otępia się razem z nią i nie zastanawia się nad tym. Dziś nie wiemy jak będzie za kilka lat. Czy muzyka pójdzie dobrym torem? Czy ludzie zaczną zwracać większą uwagę na to, czego słuchają? Czy poddadzą się nowym trendom? Odpowiedzi na te pytania poznamy za kilka lat…

Patrycja Kowalska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz