Gości przywitała męska część kabaretu Socratiron, która zaśpiewała piosenkę pt.: „Cztery piwka”. To rozgrzało publiczność oraz przełamało pierwsze lody. Następnie swoje widowisko zaprezentowali goście. Grupa „Wywenieni” przedstawiła „Jasia i Małgosię” po Śląsku.. Aktorzy prezentowali świetny poziom, współgrali z publicznością. Jedyną wadą tego występu były stroje, a w szczególności „baby jagi”, która była zbyt ładna. Kolejni goście to zabrzańska grupa „Atelier”. Ich występ był bardziej teatralny niżeli kabaretowy, lecz to nie obniżyło poziomu. Zaprezentowali ciekawe widowisko pt.: „Na granicy”, które było połączeniem fajnej muzyki z dobrą grą aktorską. Mieli trudne zadanie do wykonania gdyż było wielu aktorów na scenie. Mimo to zachowali synchronizacje, każdy z nich wiedział, co ma robić. Po tych występach nareszcie zaprezentował się kabaret Socratiron. Przedstawił kilka skeczy ze swego repertuaru. Nie zabrakło również premier takich jak skecz o gadulstwie. Był to bardziej wykład, lecz przedstawiony w żartobliwy sposób. Tutaj należą się ukłony w stronę Tomasza Sporynia, który był „wykładowcą” tego skeczu. Skecz, który najbardziej mnie rozśmieszył opowiadał o wizycie pacjentki u lekarza. Pacjentka z lekarzem podczas rozmowy o złej diecie i używkach jedli (oczywiście niezdrowo), pili oraz palili. Była to komiczna ironia z głębszym sensem. Całość dopełnili aktorzy Sebastian Nowak oraz Katarzyna Boroń. Na koniec naszego spotkania z kabaretem wszyscy zaśpiewali sto lat, nie obeszło się bez tortu, podziękowań. Na sam koniec kabaret zrobił bis.
Tacy ludzie pokazują, że chcieć to móc. Historia kabaretu Socratiron może być inspiracją dla wielu młodych i początkujących. Ze zwykłego szkolnego kabaretu zamienili się w coś więcej. Nad wszystkim czuwa ich manager Mateusz Wierzbicki a pomysły biorą z życia. Jak sami mówią chcą grać inteligentnie i śmiesznie. Teraz skupiają się na znalezieniu muzyków oraz występach, których mają wiele.
Patrycja Kowalska
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz