czwartek, 14 lipca 2011

W świecie lepszych i gorszych

Stosunki międzyludzkie to niezgłębiona skarbnica wiedzy na temat człowieka. Taki rodzaj studni bez dna. Czasami jednak sięgnięcie po wiedzę tej kategorii, równoznaczne jest z zerwaniem z bajeczką o dobrym człowieku, którego stworzył Bóg. Śledząc losy świata, jednoznacznie można stwierdzić, iż największą słabością człowieka jest jego pycha, jego próżność. Nie bezpodstawnie ten właśnie pierwiastek duszy ludzkiej jest pierwszym spośród „Siedmiu grzechów głównych”. To on wszystko zniszczył.

Sięgając pamięcią do czasów, w których po raz ostatni myślałam, że świat jest idyllą, przypomina mi się szkoła podstawowa. To była moja pierwsza konfrontacja ze złem, które spowodował człowiek tak mi bliski. Filozofia dwunastoletniego dziecka legła w gruzach. Ten pierwszy raz, kiedy to tak zawiodłam się na człowieku zapadł mi szczególnie w pamięć. Patrząc na swoje życie z perspektywy czasu, zdumiewający jest fakt, jaką niesamowitą zdolność do zahartowania się ma ludzka dusza, w tak krótkim czasie. Następnym razem nie było już tak silnego wstrząsu. Od tamtego czasu minęło pięć lat, a ludzie nadal swoim postępowaniem budzą u mnie niejednokrotnie szok, podobnie jak przed laty. Z wiekiem jednak moje krytyczne oko wyostrza się na tyle, bym mogła dokładniej lustrować człowieka…
Idąc szkolnym korytarzem, w odległości piętnastu metrów od moich dwóch koleżanek, zauważyłam coś niepokojącego. Jedna z dziewcząt, nieśmiała, nie rzucająca się w oczy, starała się nawiązać kontakt z idącą obok niej koleżanką – wiecznie rozgadaną, znaną i na ogół lubianą. Dziewczyna ta niechętnie odpowiadała jej, choć lepszym zobrazowaniem sytuacji byłoby powiedzenie, że ona po prostu nudzi się w jej towarzystwie i w zupełnie nietaktowny sposób daje jej to odczuć. Bezczelnie nie zwracała na nią uwagi, kiedy ta z trudem starała się podtrzymywać konwersację. Przykro było oglądać tą scenę.
Wtem zza roku wkroczyła na tę groteskową scenę ładna blondynka, znajoma tej znudzonej dziewczyny. Ach, cóż się stało! Dziewczę od razu się ożywiło. Uściski, całusy, piski i potok słów, jakby nie widziały się kilka lat. Jedno jej zdanie zawierało więcej słów niż suma tych. Które wypowiedziała przed pięcioma minutami. Dlaczego miała taki stosunek do tej skromnej, cichej dziewczyny? Potraktowanie jej w ten sposób spowodowane było tym, iż w jej mniemaniu jest ona kimś gorszym. Przyjaźń, nawet zwykła rozmowa z dziewczyną, która nie zna ponad 50% najatrakcyjniejszych facetów w szkole, to po prostu obciach. Nie jest to towarzystwo pewnych siebie, pyskatych nastolatków. Po prostu takich, którzy są w stanie podbić swym przebojem cały świat. Cóż to za okropna pycha człowieka, która pozwala mu myśleć, że jest się kimś tak wyjątkowym, kimś lepszym! Spojrzałam na twarz tej nieśmiałej dziewczyny oblaną szkarłatem. Nic nie mówiła, a miałam dziwne przeczucie, że już się nie odezwie…
Pośród ludzi „przeznaczonych do zbawienia” jest jeszcze taki typ człowieka, który rozmawia z osobami pokroju tej dziewczynki, niczym ich przewodnik mentalny. Mam tu na myśli ich profesorski ton, jakieś nienaturalne, wymuszone wręcz zachowanie. Jest to taki rodzaj obnoszenia się ze sobą, dzięki któremu rośnie się kilka centymetrów. Choć musze przyznać, że są tacy, którzy swoją rolę maja już tak perfekcyjnie opanowaną, że urastają do postaci olbrzymów. Widać lata praktyki. Do całej tej sceny brakuje mi tylko patriarchalnego objęcia ramieniem i ojcowskiego spojrzenia w oczy ze słowami: „Tak, synu… czy wiesz z kim rozmawiasz, czy wiesz jakie masz szczęście?”. Żenujące.
Są to osoby bardzo podobne do tych, które opisywałam na przykładzie zachowania mojej znajomej. Jednakże ten drugi przykład przeszedł swoistego rodzaju ewolucję. Do mieszaniny pychy i próżności dodany został jeszcze jeden składnik – interesowność. „Zyskam ich sympatie, może mi się przydadzą” – pewnie pomyśli. Do tej potrawy można dorzucić jeszcze szczyptę łaknącej ciągłych pochwał duszy, tej nienasyconej potrzeby bycia adorowanym przez wszystkich niezależnie od tego czy pała się do nich sympatią czy nie.
Największą zirytowanie może budzić fakt, że to właśnie tacy ludzie odnoszą w życiu sukces. Jest to irytująca niesprawiedliwość. Nic nie prezentujący sobą ludzie dochodzą do najwyższych urzędów dzięki znajomościom, o które przez tyle lat dbali i pielęgnowali. Często w drodze do celu, obierają drogę, której jedynym drogowskazem jest napis: „Idź po trupach”. Taka skrócona wersja ich dekalogu, dzięki którym z powodzeniem swoje pragnienia osiągają. A ludzie, którzy niejednokrotnie zasługują na to by otrzymać od losu szczęśliwą kartę, borykają się z problemami, które niejednego człowieka by przerosły. Niestety, moralna postawa wymaga wyrzeczeń. Jednak wiem, że nie możemy liczyć na to by każdy otrzymał to, na co naprawdę zasługuje. Świat nie wyglądałby wówczas za ciekawie, prawda?
Niejednokrotnie postawę pozostawiającą wiele do życzenia, prezentują pracodawcy w stosunku do swych pracowników.
Podczas moich zakupów w supermarkecie byłam świadkiem jak chlebodawca wrzeszczał na skuloną, starszą kobietę, która tam sprzątała, a z tego wrzasku wynikało, że wg niego – niezbyt dokładnie. Ludzie zatrzymywali się przy tej scenie, a wkrótce powstał mały tłum. O ile potrafię sobie wyobrazić jak czuła się ta pracownica, to nie potrafię sobie wyobrazić jak paskudny charakter miał człowiek, który ją publicznie poniżał. Kobieta nie wypowiedziała ani słowa, w obawie o stratę posady…
Patrząc na zaistniałą sytuację z pewną dozą dystansu, myślę, że najsmutniejsze nie jest to, że człowiek potrafi być bezwzględny, że krzywdzi, że zadaje ból. Najgorsze jest to, że ludzie biernie godzą się na takie traktowanie, jakby istniała jakaś z góry ustalona hierarchia, której należy się podporządkować. I bardzo często wiąże się to z utratą godności człowieka. A kim człowiek jest bez niej?
Pomimo przytoczonych przeze mnie przykładów ludzkiego zachowania, nie chciałam dowieść tego, iż człowiek jest zły. Powiedziałabym raczej, że w obliczu swoich słabości – zbłądził. To daje nadzieję…


http://kocsog.hu/kocsog.html

Natalia Kosiarczyk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz