czwartek, 14 lipca 2011

„… w groźnym milczeniu ręce wznosząc…”

    „Dziś o Polsce” – dygresja do „Melancholii” Jacka Malczewskiego na siemianowickiej scenie
Nadszedł upragniony piątek 14 marca – żaden koniec tygodnia, ale drugi dzień przeglądu teatralnego już VIII Festiwalu Kultury Młodzieży Szkolnej w Centrum Kultury w Siemianowicach Śląskich, gdzie  występowała Kawiarenka Literacko-Teatralna z tamtejszego I LO, w której udzielają się nasi dziennikarze.
W pierwszej chwili po wejściu na sale można było się zastanowić co do zasadności nazwy Festiwalu, czy aby przypadkiem ktoś nie zjadł przedrostka „przed”-szkolnej. Zaraz na wstępie dał się słyszeć rozdzierający krzyk: „Proszę paniooooom!” po czym natychmiast zgasły światła i rozległ się głos zapowiadającego: „Teraz Polska…” co momentalnie usadziło wszystkich na miejscach.
Spektakl był skróconą wersją przedstawienia wystawianego wcześniej na rocznicę 11 listopada. Nikt z widowni jednak nie przypuszczał, że tę jakże ciężką a zarazem powszechną tematykę można przedstawić w sposób iście chwytający za serca. Na scenie pojawiały się postacie ucharakteryzowane niezwykle sugestywnie, były to osoby z różnych epok, które wraz z Polską przeżywały jej wzloty i upadki, wyraźnie przedstawione na scenie. Główny wątek skupiał się na okresie rozbiorów i walk o wyzwolenie. Prawdziwa walka, i to nie na żadne noże lecz najprawdziwsze miecze, rozegrała się na scenie między dwoma aktorkami utożsamiającymi Polskę i kraj zaborczy. Choć zgodnie z historią, nasz kraj upadł, to zdołał się podźwignąć i na nowo włożyć na głowę koronę chwały – którą symbolizował delikatny wianek.
Co sprawiło, że zazwyczaj niecierpliwa i znudzona publiczność patrzyła jak zaklęta? Oczywiście bogata symbolika scen i rekwizytów (dzieło Justyny Książek), z czego każdy miał niebotyczne znaczenie. W spektaklu wykorzystano również przenikające się obrazy, które przy pomocy rzutnika docierały do oczu i serc widowni.
Dalej poruszył z pewnością wygłoszony z wielką ekspresją tekst „Wielkiej improwizacji” przez jednego z aktorów (a dokładnie naszego dziennikarza Darka Fijoła) uosabiającego samego wieszcza. Wiele do myślenia dała wypowiedź aktorki grającej konsekwentną matkę-polkę (w tej roli Klaudia Wachowska): „Ja chcę Polski słabej, lecz na takim świecie, gdzie słabość nie jest winą.”
Wypowiedzi aktorów jak nakazuje zasada decorum, były wzniosłe (broń boże patetyczne!) i okraszone muzyką instrumentalną wraz z dobrze dopracowanym ruchem scenicznym wywołały u widzów dawno zapomniane poczucie patriotyzmu. Piękne teksty, będące kolażem wierszy wybitnych poetów oraz wprost perfekcyjnie dobrane role do aktorów były dziełem pani Sabiny Szkaradek – założycielki i opiekunki Kawiarenki. Jak można było się dowiedzieć, na widowni zasiadali byli jej członkowie, dziś już studenci, którzy wspierali duchowo swoich następców.
Niestety jak to zwykle bywa w przypadku świetnych spektakli, organizatorzy festiwalu nie stanęli na wysokości zadania (swoją drogą ciekawe czy też już po raz osiemnasty?) ulokowanie w repertuarze grupy z liceum pośród szkół podstawowych, błędy akustyka oraz niedostateczna uwaga jurrorów sprawiły, że „w groźnym milczeniu ręce wznosząc” życzyłabym wszystkim zobaczyć spektakl w całości w bardziej dogodnych warunkach scenicznych, gdyż opowiada dzieje naszego kraju w sposób, na jaki jego historia i tradycja zasługuje.

Katarzyna Drewniak 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz